Zaplanuj pobyt
Przyjazd 01
paź 2020
Wyjazd 02
paź 2020
Zaplanuj pobyt

Szczegóły atrakcji

Wycieczka na Wierchomle

Początek wycieczki w Czarnym Potoku (Krynica), koniec w Szczawniku. Powrót ze Szczawnika przez Muszynę do Krynicy busem komunikacji prywatnej.
Istnieje możliwość wjazdu na Jaworzynę kolejką gondolową, co znacznie ułatwi przejście całej wycieczki osobom o słabszej kondycji (ok 1.30 godz. krócej).

Dłuższą wersją tej wycieczki (ok. 7.30 godz.) jest trasa: Czarny Potok – Jaworzyna – Runek – Schronisko nad Wierchomlą - Pusta Wielka - Żegiestów-Zdrój.

Czarny Potok - Jaworzyna

Tuż za hotelem szlak zakręca w lewo. Po 100 metrach, za mostem, szlak odchodzi od drogi gruntowej w prawo i stromym podejściem wprowadza do lasu. Drogą na wprost także da się dojść na Jaworzynę – świetna trasa dla rowerzystów czy narciarzy biegowych.

Szlak po krótkim odcinku przez las wyprowadza na rozległą łąkę, na której zimą wytyczane są trasy do narciarstwa biegowego. Po przejściu przez łąkę wchodzimy do pięknego lasu bukowego. Idąc lasem dochodzimy do drogi, którą wcześniej opuściliśmy. UWAGA! Po 200 m. szlak odchodzi od drogi w lewo, co nie jest wyraźnie oznaczone, łatwo przeoczyć rozwidlenie! Po ok. 20 min. dochodzimy do głównej nartostrady. Dalej szlak prowadzi jej skrajem w górę. Dochodzimy do największego rozwidlenia tras narciarskich na Jaworzynie. Roztaczają się stąd piękne widoki na Góry Leluchowskie (na Pd-Wsch). Mijamy kolejkę gondolową, za nią szlak łączy się ze szlakiem zielonym i opuszcza nartostradę.

Nieco poniżej miejsca, gdzie łączą się szlaki, w lesie, znajduje się jaskinia zwana Zbójecką Jaskinią lub Diablą Dziurą. Wedle legend, tu zbójnicy chowali swoje łupy a także składali przysięgę swemu hetmanowi. Stawali wszyscy wkoło, klękali, kładąc dwa palce prawej dłoni na heretyckiej biblii gdańskiej (przekład na język polski z 1632 r. dokonany przez braci czeskich i kalwinów), a dwa palce lewej dłoni na skrzyżowanych samopałach i powtarzali słowa przysięgi:

In nomine Patris et Filii et Spiritus Sancti. Amen! My tu wszyscy zebrani w obliczu Boga jedzinego, Matki Najświętszej, wszystkich świętych i Michała Archanioła, patrona zbójników, przysięgamy pospólnie, że tobie, jako naszemu hetmanowi zbójnickiemu, wierni wżdy będziemy, że nie wyzdradzimy ani ciebie ani naszych kamratów, że będziemy ci posłuszni i że cię nie opuścimy w potrzebie aż do śmierci twojej i naszej. I choćby nas kołem łamano, głowę ścinano, ćwiartowano, na pal wbijano, na szubienicy wieszano, wierni będziemy tobie i zbójecznej potędze, wierni, wierni, wierni, amen!

Weszliśmy w najbardziej „tajemniczą” część szlaku. Dopiero co minęliśmy miejsce, wokół którego zbierało się zbójectwo z całej okolicy, a szlak wyprowadza nas pod Diabelski Kamień. Jest to ostaniec – skała, która 'ostała się' procesom erozyjnym, które przez setki lat doprowadziły do skruszenia i osunięcia się/wypłukania otaczających ją miękkich skał i ziemi. Cóż, miejsce jest faktycznie ponure nawet w słoneczny dzień, a co dopiero w nocy. Wielki, postrzępiony głaz, wokół stare buki o niezwykłych kształtach... Nie ma się co dziwić, że gdy jakiś zbójnik popił zanadto na 'zebraniu' pod jaskinią i przypadkiem zawędrował nocą w tę okolicę, to widział diabły... A prostoduszny lud pasterski dorobił do tego swoją - tą dobrą - część legendy.

Odważny i przystojny rycerz z Muszyny bezgranicznie zakochał się w pasterce, która wypasała owce na szczycie Jaworzyny Krynickiej. Zamożny ojciec młodego rycerza nie chciał, aby jego syn żenił się z wieśniaczką. Wysłał go na wojnę, aby tam zapomniał o pięknej góralce. Gdy rycerz wrócił w rodzinne strony, na Górze Parkowej w Krynicy napadli go groźni i bezwzględni zbójnicy. Mocno poturbowali rycerza, który z bólu jęczał i krzyczał. Jęki te usłyszała piękna pastereczka. Szybko pobiegła w to miejsce, a gdy zobaczyła swego ukochanego, zaczęła się gorąco modlić do Matki Bożej, prosząc, aby go uzdrowiła. Zdziwienie jej było ogromne, jak zobaczyła, że obok rannego rycerza wytrysnęło źródełko. Wodą ze źródełka obmyła poranionego przez zbójników rycerza, a ten wnet wyzdrowiał. Po tym magicznym zdarzeniu ojciec rycerza zgodził się na ich ślub. Kiedy diabły usłyszały o istnieniu w Krynicy cudownego źródełka z życiodajną wodą, postanowiły je zniszczyć. Najsilniejszy z nich poleciał nad Tatry skąd zabrał największy z możliwych głazów , by go zrzucić na cudowne źródełko, które było solą w oku dla złych diabłów. Gdy diabeł przelatywał nad szczytem Jaworzyny Krynickiej zapiał kur, a diabeł straszliwie się przestraszył nadchodzącego wschodu słońca i upuścił wielki głaz, który leży tam do dziś.

W miejscu spotkania zakochanych na Górze Parkowej znajduje się obecnie piękna figura Matki Bożej Królowej Krynickich Zdrojów dłuta wybitnego artysty epoki romantyzmu A. Grottgera, zaś w pobliżu faktycznie znajduje się źródełko wody mineralnej. Nie odnotowano późniejszych diabelskich prób zawalenia źródełka wielkimi głazami, więc póki co jest bezpieczne. ;-)

 Za Diabelskim Kamieniem szlak znów kieruje nas ku nartostradzie. Nieco dalej szlaki czerwony i zielony rozchodzą się. Czerwony prowadzi w pobliżu nartostrady najkrótszą drogą na szczyt, zielony zaś odchodzi w kierunku schroniska PTTK i dopiero za nim, nieco okrężną drogą prowadzi na szczyt.

 

Ze szczytu roztacza się wspaniała panorama – Jaworzyna jest najwyższą górą w okolicy. Przy dobrej pogodzie możemy dostrzec: na Pd-Zach Tatry, na Pd-Wsch Góry Leluchowskie, a na Wschodzie Beskid Niski z charakterystycznym, górującym nad okolicą masywem Lackowej.

Jaworzyna Krynicka – Runek - Bacówka nad Wierchomlą

Z Jaworzyny kierujemy się nadal Głównym Szlakiem Beskidzkim (zn. czerwone) w stronę Runku i Łabowskiej Hali. Jest to jeden z najpiękniejszych szlaków Beskidzkich, prowadzi przez całe pasmo Jaworzyny Krynickiej aż do Rytra i dalej pasmem Radziejowej w stronę Gorców. Przejście odcinka GSB prowadzącego przez Beskid Sądecki pozwala zobaczyć wszystko, co najpiękniejsze w tej części Beskidów: Pasmem Jaworzyny Krynickiej (krótsza, jednodniowa wycieczka), Pasmem Jaworzyny i Radziejowej (dłuższa, dwudniowa wycieczka). Są to piękne, ale dość wymagające wycieczki. Nasza trasa prowadzi tylko 4-kilometrowym odcinkiem szczytowym i w pobliżu Runku odchodzi w kierunku Połonin Słotwińskich. Jest to jednak wystarczająco, aby zasmakować uroków tego pięknego szlaku.

Ok. 200 metrów za szczytem Jaworzyny wchodzimy na najstarszą tutejszą nartostradę. W zamierzchłych czasach, gdy nikt nawet nie marzył o kolejce gondolowej, stał tu mały wyciąg „GOPR-owski”. Pamiętam z czasów dzieciństwa, jak dojeżdżało się pod ten wyciąg specjalnym traktorem z przyczepą „pasażerską”, który kursował z Czarnego Potoku w okresie zimowym. ;-) Było to jeszcze na początku lat 90-tych, trochę się od tamtej pory zmieniło na Jaworzynie... Dalej czeka nas głównie marsz przez las. Dwa km łagodnych podejść i zejść w scenerii lasu bukowego. Na szczycie Czubakowskiej do naszego szlaku dołącza szlak niebieski. Dalej czeka nas 0,5 km dość płaskiego odcinka i dochodzimy na Runek, zwanego przez niektórych (zwłaszcza studentów AGH) Trunkiem. Nie liczcie na rozległe panoramy, piękno tej okolicy jest raczej kameralne. Szlak wiedzie wspaniałym lasem bukowym, jesienią jest tu bajecznie (w dowód dołączam zdjęcia), jednak nie ma tu nawet maleńkiej polanki, czy choćby niewielkiego przerzedzenia drzew, a sam szczyt jest tak słabo zarysowany, że gdyby nie tabliczka, można by go nieświadomie przeoczyć. Za szczytem rozwidlenie: szlak czerwony odchodzi łagodnie na prawo w stronę Łabowskiej Hali, zaś szlak niebieski odchodzi w lewo ku Schronisku nad Wierchomlą. Kierujemy się oczywiście szlakiem niebieskim. Do schroniska czeka nas 30 min. marszu prawie cały czas w dół. UWAGA! Po ok. 15 min. szlak nagle odchodzi od drogi w prawo, znak słabo widoczny, trzeba więc uważać, by nie przeoczyć skrętu. Nieco dalej szlak wyprowadza na rozległą polanę Baranówka. Za polaną czeka nas jeszcze krótki odcinek przez las i dochodzimy do schroniska.

Spod schroniska roztacza się rozległy widok na dolinę Wierchomli i pasmo Radziejowej, a przy dobrej widoczności wspaniale prezentują się stąd Tatry. Samo schronisko jest jedną z „moskałowych bacówek” - 11 schronisk, które powstały z inicjatywy wybitnego wizjonera-marzyciela i działacza PTTK, Edwarda Moskały. Pierwotnie miały to być proste, przytulne i niemal identyczne obiekty typu „bacówka”, stawiane na mniej uczęszczanych szlakach, przeznaczone dla „wykwalifikowanych turystów”, czyli takich, którzy poza dachem nad głową, miejscem do wysuszenia ubrań, mizerną grochówką i kawałkiem podłogi do spania niczego od schroniska nie oczekują. Jak widać po tym schronisku, sporo się od tamtej pory zmieniło. Dzięki różnym programom unijnym Bacówka nad Wierchomlą zyskała elektryczność, ciepłą wodę, ogrzewanie, baterie słoneczne a nawet saunę, toteż coraz powszechniej nazywana jest „schroniskiem” zamiast „bacówką”. Na szczęście przytulny, „górski” klimat pozostał, a w połączeniu z dobrym jedzeniem i komfortowymi warunkami, „bacówka” jest świetną opcją na kilkudniowy pobyt w górach.

Schronisko nad Wierchomlą – Szczawnik

Warto odpocząć i coś zjeść w schronisku - czeka nas jeszcze ponad 1.30 h drogi do Szczawnika. Za schroniskiem kierujemy się dalej znakami niebieskimi. Przez kolejne 40 min. będziemy przemierzać piękne połoniny zw. Długimi Młakami. Po drodze mijamy wyciągi ośrodka narciarskiego Dwie Doliny. Dochodzimy do charakterystycznej połemkowskiej kapliczki pod wezwaniem Św. Wendelina, patrona pasterzy. Przy kapliczce rozchodzą się szlaki: niebieski prowadzi na wprost na Jaworzynkę, Pustą Wielką i do centrum Żegiestowa-Zdroju (1.45 h), żółty odchodzi w lewo do Szczawnika (1 h). Opcja zejścia do Żegiestowa jest trochę ciekawsza, przy okazji można zwiedzić uzdrowiskową część tej miejscowości i wrócić pociągiem przez malowniczą dolinę Popradu i jeden z najstarszych tuneli w Polsce. Zejście do Szczawnika jest za to dwa razy
krótsze, a również obfituje w ciekawe krajobrazy

 

Szlak żółty początkowo wiedzie łąkami wzdłuż trasy narciarskiej. Po 20 min. dochodzimy do górnej stacji wyciągu krzesełkowego. Szlak opuszcza trasę narciarską, mijamy kapliczkę myśliwską i wchodzimy do lasu. Czeka nas 20 min. wędrówki przez las, po czym szlak wyprowadza nas na łąki otaczające Szczawnik. Ostatnie 15 min. kamienistą drogą przez łąkę i dochodzimy do drogi asfaltowej biegnącej ze Szczawnika do Muszyny. Przy skrzyżowaniu znajduje się przystanek, z którego dojedziemy busem do Muszyny (a stamtąd w dowolne miejsce w okolicy). Idąc 200 m. w prawo możecie zwiedzić dawną grekokatolicką cerkiew pw. Św. Dymitra z 1841 r.Wewnątrz znajduje się ikona Chrystusa Pantokratora z XVII w. i XVIII-wieczny ikonostas, a na jednej z wież zawieszony jest dzwon z 1707 r. W 1947 r, po Akcji Wisła, cerkiew została przekształcona na kościół rzymskokatolicki. Za cerkwią znajduje się całoroczne źródełko wody mineralnej.

Zapisz się do newslettera Czekają na Ciebie najnowsze promocje i wydarzenia!

newsletter

Zapisz się na nasz newsletter.

Ta strona używa COOKIES.

Korzystając z niej wyrażasz zgodę na wykorzystywanie cookies, zgodnie z ustawieniami Twojej przeglądarki. Więcej w Polityce prywatności.

OK, zamknij